Strona FAT GUITARS, o której powiedzą:
„Tak się nie robi stron.”
Przez wiele lat nie chciałem żyć tak, jak wszyscy — tak, jak oczekiwano.
Rzemiosło, które uprawiam, jest niezwykle wymagające i unikalne.
Przeszedłem przez szereg przeciwności, z których najtrudniejsza była moja buntownicza natura oraz własne, nietypowe podejście do budowy instrumentów.
Odkrywałem nieustannie, że większość rzeczy można zrobić inaczej — ciekawiej i sprawniej.
Rzucałem się więc w wir twórczości, nie bacząc na konsekwencje.
Moje koncepcje najczęściej były słuszne, ale kluczowe aspekty procesu tworzenia przesuwały się na dalszy plan.
Raz po raz całość wymykała się z moich spracowanych rąk.
Omal nie straciłem wszystkiego — łącznie z pasją i sensem.
Kiedy okazało się, że nie potrafię żyć inaczej, musiałem wreszcie zacząć szukać kompromisów.
Po każdym upadku, gdy podnosiłem się i szedłem dalej, widziałem to magiczne światło, które zazwyczaj rozświetla cel.
Tak naprawdę nigdy nie przestałem go widzieć.
Tworzę gitary.
Ponieważ nie jest to moje główne źródło utrzymania, lecz sposób na życie i wyrażenie siebie — doceniam, że przy okazji stałem się też murarzem, budowlańcem, instalatorem, spawaczem, ślusarzem… i kim tam jeszcze.
Jestem również muzykiem.
Z upodobaniem konstruuję i modyfikuję maszyny oraz przyrządy.
A każdy mały sukces zdaje się potwierdzać tezę:
„Angażuj się w to, co robisz ze wszystkich sił, bo wtedy masz większą szansę na sukces i spełnienie.”
Lutnictwo jest dla mnie symbolem dążenia do szczęścia.
Aby dostarczyć tym nielicznym, którzy mimo wszystko zostali ze mną, pełni doznań — nauczyłem się montować filmiki.
Nietypowe i dziwne, jak ja sam.
Pokazują, jak bardzo się staram stworzyć coś wyjątkowego i jak wygląda proces powstawania tak złożonego dzieła, jakim jest instrument muzyczny.
Wiem, że wielu ludzi chętnie patrzy, jak powstaje coś osobistego, odbiegającego od wszechobecnej komercji.
Ta strona, budowana całkowicie samodzielnie i bez jakiegokolwiek doświadczenia, jest jak moja pierwsza gitara — zrobiona, gdy byłem pełnym ciekawości nastolatkiem z rozpaloną głową.
Była bardzo niedoskonała, ale warto było ją zbudować, by wyruszyć w tę cudowną podróż.
Kontynuuję ją do dziś — od kilkudziesięciu lat, pokonując niezliczone wyboje i zakręty.
Co innego mógłbym robić, żeby czuć sens?
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.